Blog > Komentarze do wpisu
KULTURA - CO TO?

bywam ostatnio na salonach - od dupy strony, ale zawsze - patrzę sobie zza kotary, jak się ludzie sukcesu napychają babeczkami z owocami morza.
po rozdaniu nagród dla zasłużonych w rozwijaniu technologii wspierających ochronę środowiska przewidziany był koncert jazzowego trio. przyjechali panowie muzycy, panowie artyści. z błyszczącymi instrumentami, siwizną doświadczenia na skroniach i rozczochranym włosem świadczącym o ciężkim artysty żywocie.
nagrody rozdano, przemowom dziękczynnym nie było końca, potem oklaski, całuski i przymilne podszczypywania. nagle padł komunikat, że w sali obok na stołach stoi już i paruje kulinarny fajerwerk wieczoru. tłum, jak odessany z dupy tłuszcz, szybko przelał się do sali cateringowej. muzycy wyszli na scenę a oczom ich ukazała się pustka. za wyjątkiem nas - niewidzialnej i tak - obsługi technicznej. muzycy, początkowo niezrażeni, zaczęli z werwą dorzucać do jazzowego pieca. jak już kiedyś wspominałem, na jazzie nie znam się w ogóle, ale lubię popatrzeć, jak ktoś używa instrumentu w sposób całkowicie świadomy. pierwszy raz w życiu widziałem granie do kotleta, który to kotlet był niemal w innym województwie. żałosne i przykre. przez cały koncert przyszły w sumie trzy osoby, szukające kelnera z winem, albo sracza.
potem, gdy już tłuszcza napchała kiszki, zacząła sukcesywnie odbierać płaszcze z szatni i wynosić się do swoich uroczych domów. muzycy ukłonili się światłom, szybko złożyli swoje klamoty i, zarobieni, spełnieni, pełni entuzjazmu i pasji dla swojego zajęcia życiowego, odjechali w siną dal.
tak się bawi, tak się bawi - ministerstwo środowiska. czapki z głów, w pas się kłaniam i zgaduję, że kurczaczek pyszny był.

zdecydowanie szybciej i bez poczęstunku poradziło sobie spotkanie prasowe przed premierą nowej polskiej gry (survival-rpg). tam wszystkich upchnięto w jednym pomieszczeniu, opowiedziano, zagrano i zgaszono światła.
a swoją drogą kiedyś jechało się na giełdę i pytało się, wyglądającego na masturbującego się kilkanaście razy dziennie pana, czy nasza gra już jest. i pan mówił, że nie ma i wtedy odchodziło się z nosem na kwintę, albo że jest i wtedy była premiera, a następnie wręczenie nielegalnej kopii gry na dowolnej ilości dyskietek. teraz natomiast przed premierą jest trylion spotkań z prasą, fanami, testerami, aktorami podkładającymi głos i nie wiadomo kim jeszcze. potem okazuje się, że gra jest do kitu i lepiej byłoby, gdyby pieniądze przeznaczone na promocję wydać na produkcję samej gry.

co ja tam jednak mogę wiedzieć, ja tylko stoję za kotarą.
piątek, 01 października 2010, krwawy.trzmiel
Udostępnij

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: ewa, *.ssp.dialog.net.pl
2010/10/05 16:49:19
piramida maslowa, nic wiecej moj drogi.
najpierw sie zry i uzywa sracza, potem sie chlonie jazz. nie ma sie co oburzac.
-
krwawy.trzmiel
2010/10/10 19:39:04
w którym pokoleniu się słucha tego jazzu? bo oni wyglądają na nażartych i napitych fest.
-
Gość: tension, *.dynamic.gprs.plus.pl
2010/11/10 21:36:40
primum edere deinde philosophari. ludzie to zwierzęta, w przeważającej większości. co nadal - także u mnie - wywołuje nieme zdziwienie. tu zabrakło philosophari, bo - zapomniałem dodać - że te ludzio-zwierzęta to straszne lenie, szczególnie jak się za darmo nażrą. sam wiem!!
Udostępnij