Blog > Komentarze do wpisu
SKOWYCZ I SKOWYTAJ ZE MNĄ

kolega nagłaśniał, a ja miałem wolne, więc przyszedłem na piwo. a tak w zasadzie to przyszłem. i to był raczej duży błąd, bo po wszystkim musiałem szorować się pod prysznicem całą noc, by zmyć z siebie obrzydzenie, by zmyć niezmywalne. no bo przyszłem na piwo, a zostałem zgwałcony.

zespoł skowyt jest znany z tego, że podpisał dwa chujowe kontrakty płytowe, a potem opisał swą historię w internecie. wnioski wysnuł trafne choć spóźnione, ale przecież każdy uczy się na swoich błędach. prawdę przepowiedział inny znajomy, który z wnioskami płynącymi z tekstu na blogu się zgodził, ale założył, że muzyka tego zespołu zapewne spowodowałaby u niego niepowstrzymywalne torsje.

zespół odbył dość żenującą próbę dźwięku, gwiazdorską rozmowę na temat podniesienia dachu, oświetlenia, odsłuchów i innych pierdół, a potem zrobił miejsce dla supportu. widziałem sporo ludzi w koszulkach z zespołami w miarę bliskimi mym gustom, więc miałem nadzieję na jakieś wysublimowane i umiarkowane w wyrazie hejterstwo. po supporcie zespół właściwy zaczął zwoływać się na scenę słowami "nie jesteśmy stołnsami, wzywam zespoł skowyt". przaśnie się zrobiło w sekundę. a potem wszyscy ci ludzie w tych wszystkich koszulkach z tymi wszystkimi fajnymi zespołami zaczęli machać głowami, bujać się w ławach, by potem wstać i pogować pod sceną. ludzie trzydziestoparoletni, z żonami, a niekiedy dziećmi. z brodami i długimi włosami. to było ponad moje siły.

ja nie mam nic do takiego grania, nie mam nic do ludzi, którzy tego słuchają, przecież wolno im. nikt mnie przecież nie zmusza, mogę przełączyć radio, odłączyć internet. ale i tak gówna się we mnie gotują, gdy ktoś wciska mi kit. trudno mi uwierzyć w ideowego punkowca-anarchistę, który ze sceny krzyczy, żeby się nie sprzedawać, choć wie że to trudne, bo sam pracuje w korporacji. jakoś mi się to po prostu rozłazi. to tak, jakby joe strummer na koncercie powiedział, że jest kierownikiem regionalnym w żabce. no coś tu kurwa nie gra. ale może ja jestem stary i coś pomieszałem.

siedziałem smętnie nad piwem i patrzyłem, jak pod sceną buzuje pogo złożone z podpitych gimnazjalistów oraz podtatusiałych trzydziestoparolatków i czułem się bardzo nie na miejscu. a gdy potem zespół zagrał cover dezertera ("ku przyszłości" w chujowej wersji z "kapitalistą" w refrenie) zapłakałem w duchu i miałem tylko nadzieję, że siekiera, 1984 i tym podobne są zespołowi obce.

szczerze mówiąc przed koncertem nie podejrzewałem, że skowyt uważa się za zespół tak bardzo punkowy. a skoro już tak jest, to do chuja wacława, słyszeli kiedyś o czymś takim, jak D.I.Y.???? w czasach facebooka, bandcampa i tryliona blogów muzycznych to nie jest skomplikowana procedura. no, chyba że skowyt to zespół punkowców anarchistów pracujących w korporacjach, brzydzących się facebookiem, którzy chcą by ich muzykę puszczało rmf i radio zet. ale nie, bo przecież mają swój fanpage. WTF?!?
poniedziałek, 27 sierpnia 2012, krwawy.trzmiel
Tagi: Skowyt
Udostępnij

Polecane wpisy

  • ZMIANY, ZMIANY, ZMIANY!

    zazwyczaj to jest odwrotnie niż u mnie chyba. bo jak się nic nie dzieje, to się tego nie opisuje, za to jak się dzieje, to się ma o czym opowiadać, co nie? a tu

  • REINKARNACJE

    najpierw była sytuacja z kablami. podczas pracy przy jakiejś tam imprezie zaginęły w akcji kable. kable są ważne, bo bez nich nie ma prądu tam, gdzie być winien

  • CIĘŻKO JEST ŻYĆ LEKKO

    pojszłem ci ja na konferencję, gdzie jednym z tematów było zarabianie miliona monet przez muzyka niezależnego. myślę sobie: pójdę, nasłucham się złotych rad i b

Komentarze
Gość: mkyo, *.play-internet.pl
2012/09/01 11:00:28
mimo tego, że opowiadasz tu straszną tragedię, uśmiałam się po pachy ;]
Udostępnij