Blog > Komentarze do wpisu
HAŁ MACZ FOR SKUBACZ?

zastanawiałem się ostatnio przez chwilę nad tym, dlaczego nigdy nie zamawiałem pizzy przez internet. nie to, że miałem mnóstwo ku temu okazji, czy coś, nie, ot tak, po prostu zagwozdka taka. no i jak z nieba okazja spłynęła na mnie niemal natychmiastowo. wchodzę na stronę, patrzę, a tam "zamów online", no to bach. myślę sobie, xxi wiek, nie ma co, robię przelew, podaję adres, dwa ruchy myszką, trzy kliknięcia i kasa poleciała nie bardzo wiadomo gdzie. czekam.

czekam.

czekam jeszcze.

czekam sobie spokojnie na pizzę. czekam i czekam. i kurwa nic. a minęła godzina, więc trochę sporo, zważywszy, że w tym czasie zdążyłbym dojść do tej pizzerii na czworaka, zamówić i zjeść. tak blisko to od domu mi się wydało nagle, że miałem niemal wyrzuty sumienia... niemal.

dzwonię, żeby się dowiedzieć o co chodzi. nie żeby zrobić awanturę, tylko wyłuskać informację. dzwonię jak człowiek:
- dobry wieczór, zamawiałem u was pizzę przez internet, ponad godzinę temu, chciałbym się zorientować co z moim zamówieniem.
- dobry wieczór, sprawdzę w komputerze...
- ...
- no, ja nic nie mam.
- aha.
- takżeeee...
- ale ja mam. potwierdzenie przelewu.
- aha. ale u mnie się nic nie wyświetla.
tak uroczo przebiega pierwsza część rozmowy, takie nasze zapoznawanie się z panem, który oczywiście nie jest niczemu winny, choć powoli zaczyna sobie grabić.
- ok, co pan proponuje w takim razie?
- nooo, nie wiem. my takiego zamówienia nie dostaliśmy. może pan przez skubacza zamówił? bo były takie sytuacje...
- przez co?
- skubacza.
- nie, zamawiałem na waszej stronie. może chce pan numer zamówienia, który dostałem w mailu zwrotnym?
- nie, bo my nie mamy pańskiego zamówienia...
- czyli co?
- no, może pan złożyć reklamację do skubacza.
- proszę pana, ja nie używałem żadnego skubacza. zrobiłem zamówienie na waszej stronie, dostałem potwierdzenie złożenia zamówienia i potwierdzenie przelewu, pieniądze opuściły moje konto, a ja siedzę głodny i gadam z panem od dziesięciu minut o jakimś skubaczu.
- bo były przypadki...
- może panu mailem wyślę potwierdzenie, które dostałem?
- no może pan wysłać...
- niech pan poda maila.
- jest na stronie przecież.
- jestem na waszej stronie, w zakładce "kontakt" i nie ma tam maila.
- a wszedł pan w "kontakt"?
- przecież mówię, że jestem w zakładce "kontakt" i jest tu tylko imię i nazwisko właściciela, telefon, który pan odebrał i nip.
- zaraz, jak to imię i nazwisko właściciela? bo ja też patrzę na naszą stronę i jest mail.
- niech pan mi poda maila.
moja cierpliwość wzięła głód pod pachę i spierdoliła w te pędy. już bym dusił tego flegmatyka po drugiej stronie, co to przez dwie minuty dyktuje mi adres mailowy. bo przecież trzeba jeszcze mieć skrzynkę na jakiejś posranej domenie, która przez telefon, głosem flegmatyka brzmi jak "flakhflakhfkalh". tracę zdrowie, tracę sens życia. w końcu wytłumaczyłem, że jako klient nie bardzo jestem zainteresowany kontaktowaniem się z firmą współpracującą z pizzerią i zajmującą się ich menu online. posłałem maila i czekam.

czekam znowu.

czekam. chuj, dzwonię.
- to znowu ja.
- tak, słucham.
- mail dotarł?
- tak.
- no i?!?
- za dziesięć minut do pana oddzwonimy, bo, nooo, szef właśnie dzwoni do skubacza...
ręce mi opadły. znowu ten skubacz. widzę, że flegmatyk ze swoim szefem do pomocy raczej nie będą w stanie sprostać wyzwaniu, więc biorę na siebie tę misję. już nie pamiętam, że chciałem po prostu zjeść pizzę, bo byłem głodny. wszystko to nieważne.

wchodzę raz jeszcze na stronę. w menu online. jak kutas stoi na środku, że zamówienie realizowane jest przez portal pyszne.pl. skubacza ani śladu. wchodzę na pyszne.pl, telefon na samej górze wielkimi bykami - wiedzą pewnie psie syny, że tylko tego na tej stronie wkurwieni klienci będą szukać. dzwonię. znowu pan się zgłasza, przez chwilę mam wrażenie, że to ten sam flegmatyk co siedzi w pizzeri, ale chyba nie. koleś odnajduje moje zamówienie i mówi:
- zamówienie nie zostało opłacone, więc nie przekazaliśmy go do realizacji.
- dostałem potwierdzenie z dotpay, a także pieniądze opuściły moje konto.
- najwidoczniej pański bank nie przelał środków.
- mój bank przelał środki, bo mam potwierdzenie z dotpay, z  którym chyba wy współpracujecie, tak?
- no tak, ale my tych środków nie dostaliśmy.
- i pewnie nie wie pan gdzie te środki teraz się znajdują? bo na pewno nie u mnie na koncie.
- no nie, wie pan, w różnych bankach...
- dobra, niech mi pan o bankach nie mówi, bo wydaje mi się, że potwierdzenie z dotpay jest wystarczającym dowodem...
- no właśnie mamy w regulaminie taki punkt, który mówi, że potwierdzenie z dotpay nie jest równoznaczne z przyjęciem zamówienia.
- ...
- ...
- ok, może pan anulować zamówienie i sprawić, by pieniądze wróciły do mnie?
- tak.
- niech pan to zrobi.
- już.
- dobranoc.

bo powoli zapadała noc. dzwonię jeszcze do pizzerii, żeby flegmatyk i szef sobie obwodów nie przepalili od nadmiernego wysiłku intelektualnego. mówię, że skubacz, to zły trop, bo współpracują z pyszne.pl. rozwiewa to wiele wątpliwości, lecz w tle słychać nerwowe sapanie szefa, takie jakieś przedzawałowe, rozłączam się.

policzyłem sobie strony zamieszane w takie zamawianie online. ja, pizzeria, pyszne.pl, mój bank, dotpay. nic dziwnego, że ktoś musiał spierdolić sprawę, a najprawdopodobniej spierdolone było równolegle w kilku miejscach w kraju i za granicą. to się nie mogło udać, w gwiazdach zapisany był mój głód nie zaspokojony. skończyło się na dominium i zamówieniu przez telefon. pizza taka sobie, ale jak przyjechała, to czułem się jak bóg.
wtorek, 25 marca 2014, krwawy.trzmiel
Udostępnij

Polecane wpisy

  • ZMIANY, ZMIANY, ZMIANY!

    zazwyczaj to jest odwrotnie niż u mnie chyba. bo jak się nic nie dzieje, to się tego nie opisuje, za to jak się dzieje, to się ma o czym opowiadać, co nie? a tu

  • REINKARNACJE

    najpierw była sytuacja z kablami. podczas pracy przy jakiejś tam imprezie zaginęły w akcji kable. kable są ważne, bo bez nich nie ma prądu tam, gdzie być winien

  • WIELKI MI BIG DIL

    to wcale nie tak, że się lenię, mam usprawiedliwienie, zwolnienie lekarskie mam. po prostu po tym, jak na sygnale odwieziono mnie do szpitala, postanowiłem niec

Komentarze
Gość: mkyo, *.play-internet.pl
2014/03/25 20:43:23
właśnie mnię się przypomniało, że wiszę Ci jeszcze 15 ziko za makaroniadę.
acha, i przeczytałam cały internet na temat usuwania plam z farby, użyłam wszystkiego, co mogłam i chuj.
-
2014/03/25 22:31:23
jedź do znajomych i dorób resztę ciapek.
-
Gość: eeewa, *.ssp.dialog.net.pl
2014/03/26 09:30:32
widzisz, "jego stara chleba nie kupuje, tylko piecze sama". pojdz w slady "jego starej" i sam wypiekaj pizze. to prostsze niz myslisz, serio.
-
2014/03/27 04:13:10
te, masłoska... wypiekam, a i owszem, ale nie zawsze, gdy najdzie ochota, jest czas i produkty. czasem jest niedzielny wieczór :/
-
Gość: a.kocica, *.archidiecezja.katowice.pl
2014/03/28 13:01:21
Ha! A ja znam lepszą historię, o tym jak pieniądze w kwocie 20 000 zdeponowane w Idea Banku opuściły konto właściciela pół roku temu i do dziś ich nie ma na koncie odbiorcy. Więc się, człowieku, nie ciskaj o tę wodę z mąką za 15 zeta, bo to aż niesmaczne być tak małostkowym.
Udostępnij