Blog > Komentarze do wpisu
CIĘŻKO JEST ŻYĆ LEKKO


pojszłem ci ja na konferencję, gdzie jednym z tematów było zarabianie miliona monet przez muzyka niezależnego. myślę sobie: pójdę, nasłucham się złotych rad i będę miał z górki w życiu. gości całkiem sporo, wstęp wolny, muzyczka gra, piwko się sprzedaje, jedzenie się wsuwa. pan prowadzący, nieco radiowo wycofany, usiłujący schować się za mikrofon, trochę mrucząc, trochę szepcząc przedstawił gości, zaproszonych do dyskusji. no i bum, co za druzgocący dobór, niech mnie kule biją po twarzy. oto mamy organizatora dużego festiwalu, menedżerkę brodki i członkinię zespołu tres be, teraz chyba bardziej solo. na widowni trochę mniej rozpoznawalni osobnicy. ok, bądźmy szczerzy, na widowni są osobnicy nie rozpoznawalni w ogóle, większość w wieku pacholęcym. wszyscy, podobnie jak ja, spragnieni prawdopodobnie mitycznej wiedzy, która pomoże im w zmaganiach z trudną materią muzycznej kariery. no tak, równie dobrze na scenie mógłby siedzieć zbyszek hołdys, albo mietek fogg.

pan od audioriver powiedział, że jedyną niezależną artystką na świecie jest madonna. na czapę od człowieka z widowni w postaci argumentu, że madonna, która nie pisze wykonywanych utworów, nie jest nawet artystką, a co dopiero niezależną, zaprezentował serię bon motów, taktyki odwracania kota ogonem i temu podobne. w sukurs poszła mu menedżerka brodki, która tłumaczyła nam, maluczkim, że zagranico to jest inaczy, bo tam nawet jak wynajęty muzyk zagra na trąbie coś z własnej bani w naszym utworze, to automatycznie staje się współtwórcą kawałka. wow, heavy knowledge. zapewne tak właśnie jest w przypadku madonny. ludzie w podpisach to koleś od trąby, typeska od trójkąta i sprzątaczka, która przypadkowo zagwizdała melodyjkę, mopując podłogę w studio.

tak więc od początku, zamiast skupić się na temacie, zaczęto definiować instytucję muzyka niezależnego. operacja skończyła się niepowodzeniem. prowadzący nie rozkręcił się nic a nic, nie potrafił skierować rozmowy na żadne tory, pan z audioriver opowiadał żarciki, anegdotki, prezentował obuwie i fryzurę. menedżerka brodki plątała się w zeznaniach, ale nie dziwię się, brodka jako artystka niezależna jest tezą dość karkołomną i trudną do obrony. na koniec pani od tres be, mówiąca, że występowanie w telewizji na sylwestrze z dwójką jest ok, jeśli "zachowuje się swój charakter". z kolei występowanie przebranym za butelkę ketchupu jest nie ok. no tak, każdy ma swoją granicę niezależności, seems legit.

potem garść rad. trzeba pisać muzykę do reklam, grać na iwętach dla firm, przybrać pseudonim i pisać muzykę mniej ambitną, ale dobrze płatną, wykupić sobie linki sponsorowane na fejsie i zatrudnić managera. behehehehehe. ok, jak następnym razem zadzwonią do mnie z dwójki z propozycją występu na sylwestrze, to się zgodzę. niech was chuj jasny z takimi radami. a tak naprawdę, to ten chuj niech prowadzącego. nie można było zaprosić kogoś z naprawdę niezależnej, małej wytwórni, która jest w stanie się utrzymać na powierzchni? nie można było na dokładkę wziąć muzyka w tejże wytwórni wydającego? nie można było sprowadzić rozmowy w kierunku sprzedawania muzyki w sieci? organizacji koncertów? handlu merchem? no pewnie nie, bo zaproszone osoby są dawno ponad babranie się w takim gnoju.

reasumując, spotkanie bardzo owocne - niczego się nie dowiedziałem.
poniedziałek, 07 kwietnia 2014, krwawy.trzmiel
Udostępnij

Polecane wpisy

  • ZMIANY, ZMIANY, ZMIANY!

    zazwyczaj to jest odwrotnie niż u mnie chyba. bo jak się nic nie dzieje, to się tego nie opisuje, za to jak się dzieje, to się ma o czym opowiadać, co nie? a tu

  • ELEGANCJA FRANCJA

    teraz, jak chcę pojechać na zachód, to sobie wsiadam w 166 i wysiadam na rondzie waszyngtona. w przejściu podziemnym jeszcze jest dziki wschód, śmierdzi moczem,

  • WIELKI MI BIG DIL

    to wcale nie tak, że się lenię, mam usprawiedliwienie, zwolnienie lekarskie mam. po prostu po tym, jak na sygnale odwieziono mnie do szpitala, postanowiłem niec

Udostępnij