Blog > Komentarze do wpisu
REINKARNACJE

najpierw była sytuacja z kablami. podczas pracy przy jakiejś tam imprezie zaginęły w akcji kable. kable są ważne, bo bez nich nie ma prądu tam, gdzie być winien. szybko namierzono osoby odpowiedzialne z zewnętrznej firmy. skontaktowałem się z jej szefem, który z początku próbował lawirować, potem, przyciśnięty nieco do muru, podjął jakieś tam działania, tak czy inaczej, ostatecznie kable odzyskano. pamiętam, że koleś wyglądał jak taki zły maciek cieślak ze ścianki. jak w supermanie trójce jest ten drugi superman. niby taki cieślak, ale trochę pokrzywiony.
jakiś czas potem w tramwaju obserwowałem dwóch jegomościów, wyglądali jak dzieci z dworca zoo, kiedyś byłem na takim żałosnym spektaklu teatralnym w miejskim domu kultury. jakieś straszne heroinowe opowieści, którymi raczono nieświadome dzieci z podstawówki. nie bardzo wiem po co, może by trochę je podszkolić do czego służą te igły, strzykawki, makowiny, czy co tam jeszcze. tak czy inaczej stali we dwóch, chudzi jak nauczycielska wypłata, oczy zamglone, twarze nieco pustawe. nawet jakiś strzęp rozmowy mnie dobiegł, jeden mówił do drugiego, że ktoś tam chce posłuchać nagrań z próby i będą coś kombinować. aha, panowie muzycy. od razu mi się wyświetliło, że to jacyś starzy pankowcy, co to nigdy z piwnicy nie wyszli, ale się nie podddają, bo pank's not det. trochę im przyklaskiwałem, trochę się brzydziłem.
a potem ni z tego ni z owego zobaczyłem na fejsie, że falarek się reaktywuje i że grają koncert. no to biorę żonę pod pachę i jedziemy, a jakże. falarka to ja cenię, to ja lubię, to ja rozumiem. odkąd kiedyś wojewódzki jakub w programie halo gramy puścił jakieś trzynaście sekund "freex" to się poznałem, taka spostrzegawczość. wchodzimy na salę, rozglądam się i widzę tego typa od kabli, z pierwszego akapitu. myślę sobie, sprzęt jakiś wypożycza, no tak, logiczne. ale tak jakoś familiarnie z tym brylewskim, no nic. ale potem koncert się zaczyna i wypadki toczą się lawinowo. co mnie tam banan z waltornią, kinsky na gitarze, co mnie jakiś łysy zakręt w marynarskiej bluzeczce, dmiący we flet, gdy okazuje się, że typo od kabli to arek na basie, a jeden z zombiaków z tramwaju to fala na garach, którzy po połączeniu tworzą kapitana falarka. drugi zombiak dmie w digeridoo i razem z falą wyglądają, jakby dopiero co grali te akcje z dzieci z dworca zoo. matko bosko kochano, znów reinkarnacje, mówiąc krótko. i w sumie to przecież nic dziwnego, wszystko się zdarzyć może. do tego brylewski też wyglądał, jakby mu ktoś kwasa do oranżady wrzucił.
sam koncert był też dziwny i pokrzywiony. nagłośnieniowiec, jak to zwykle bywa dał ciała. no dobra, nie jak zwykle, bo dał ciała wyjątkowo. odsłuch wokalisty przez pierwszą część koncertu nie robił odpowiednio, co wokalista sugerował dramatycznymi wymachami i wytrzeszczami, na które to sygnały realizator pozostawał ślepy, a odsłuch głuchy. gdy w końcu nadarzyła się okazja do nakazania kinsky'emu by nastroił gitarę, był też moment, by akustykowi wyłożyć w krótkich słowach, że odsłuch, tak jak pank, nie powinien być det. i to bardzo pomogło, ale tylko na wokal, bo fala spadał w otchłań swego świata, a gary żyły swoim życiem. jednakowoż gawiedź z pełnym entuzjazmem, bo kawałki można rozpoznać i tak naprawdę jakiś tam klimat to wszystko ma, mimo że nagłośnieniowiec, kutasiarz, stara się ze wszystkich sił wszystko podeptać i opluć. kawałki dobre, niezniszczalne, jak widać. starsi panowie już znacznie bardziej i po jakiejś godzinie zniszczeni byli na tyle, że nastąpił koniec przedstawienia. publika trochę skandowała, trochę klaskała, ale ogólnie kierowała się do wyjścia.
tak czy inaczej ucieszon byłem, że dane mi było posłuchać tych numerów kilku na żywo, mimo że panowie powinni się trochę cofnąć w kierunku sali prób.
czwartek, 19 czerwca 2014, krwawy.trzmiel
Udostępnij

Polecane wpisy

  • HAŁ MACZ FOR SKUBACZ?

    zastanawiałem się ostatnio przez chwilę nad tym, dlaczego nigdy nie zamawiałem pizzy przez internet. nie to, że miałem mnóstwo ku temu okazji, czy coś, nie, ot

  • ELEGANCJA FRANCJA

    teraz, jak chcę pojechać na zachód, to sobie wsiadam w 166 i wysiadam na rondzie waszyngtona. w przejściu podziemnym jeszcze jest dziki wschód, śmierdzi moczem,

  • WIELKI MI BIG DIL

    to wcale nie tak, że się lenię, mam usprawiedliwienie, zwolnienie lekarskie mam. po prostu po tym, jak na sygnale odwieziono mnie do szpitala, postanowiłem niec

Komentarze
Gość: kuba, 46.77.124.*
2014/06/23 22:10:26
Cholera, nie wiedzialem za falarek się zreaktywowal. I to z kinskim na gitarze. A jest to informacja miesiąca co najmniej.
-
Gość: eeewa, 46.77.124.*
2014/06/23 22:13:04
to moj stary byl:)
-
2014/06/24 07:20:09
@eeewa: co, gdzie, jak?
-
Gość: eewa, *.ssp.dialog.net.pl
2014/06/24 08:57:07
no ten komencik pode mna :)
nie, ze gral w teamie falarka, bez przesady :P
-
2014/06/24 23:59:06
@eeewa: mindfuck trochę, ok, teraz już jasne.
Udostępnij